Pff to moze wystaczy grzecznie podejsc do pani Sprzatajacej i powiedzec bo ona nie ma monitoringu w głowe żeby wedziała gdzie i na której klatce ktoś cos narobił. A ty za te 700 zł to bys porobił raptem tydzień a później rechabilitacja murowana... One maja po 5 klatek po 11 pieter do posprzatania i umycia plus do tego okna, barierki, winda i myslisz że im jest przyjemnie myć pluciny czy rzygowiny lokatorów. Pozatym dochodza im jeszce tereny wokół bloku czyli grabnienie lisci, sprzatanie chodnikow czy "wydzieranie" trawy, a sprzatanie i zbieranie papierów pod balkonami to dla nich stres bo nigdy nie wiadomo co "kulturalny" lokator przez balkon wyrzuci. Za te 700 zł odtykają wsypy które własnie my lokatorzy zatykamy często nie chcac nam sie zjechac z wiekszymi gabarytami do smietnika na dół a juz nie wspomne o piwnicach gdzie jest brak światla, multum kotów a ludzie czymaja tam różne rzeczy jak w graciarni tylko czekać żeby się szczury zadomowily jeszcze... Za te 700 zł drogi kolego w zimie wstaja o 5 rano zeby "Pan lokator" mial odsniezone wejscie z klatki i chodnik i coby sie mu do trzewiczkow nie nasypalo... A ich warunki do spozycia sniadania i warunki fizjologiczne daja duuuuuzo do życzenia... No ale zapewne kolege tym nie przekonam. Wiec jak pasuja ci warunki i zakres pracy to wyslij cv do administracji moze cie zatrudnia... PS. A rozmowa i usmiech to też praca...